Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Wojna na Bliskim Wschodzie wstrząsnęła globalnymi rynkami chemicznymi

2026-08-07  / Autor: Will Beacham, ICIS

Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała wstrząsy na globalnych rynkach chemicznych. Menedżerowie z całego łańcucha wartości podkreślają jej dalekosiężny wpływ na energię, logistykę, wzorce popytu i przepływy handlowe.

Podczas wspólnego okrągłego stołu zorganizowanego przez Europejskie Stowarzyszenie Dystrybutorów Chemikaliów (Fecc) i ICIS, przedstawiciele najwyższego szczebla z branży nawozów, dystrybucji, żeglugi i magazynowania chemikaliów opisali, jak wojna zakłóciła działalność w wyraźnie odmienny sposób, jednocześnie ujawniając strukturalne słabości globalnego systemu.

Dla producentów upstream najszybsze skutki odczuwalne były na rynkach energii, gdzie zmienność cen gazu ziemnego bezpośrednio wpłynęła na ekonomię produkcji.

- Wychodzimy z okresu bardzo wysokich cen spowodowanych konfliktem w Ormuzie. To, co wygląda na regionalny problem, bardzo szybko przenosi się na rynek energii, produkcję nawozów, logistykę i ostatecznie systemy żywnościowe – powiedział Sigurd Engevik Jorgensen, dyrektor ds. spraw publicznych, komunikacji zewnętrznej i marketingu w koncernie Yara, jednym z największych na świecie producentów nawozów.

Sektor nawozowy jest szczególnie narażony, ponieważ gaz ziemny nie jest jedynie nośnikiem energii, ale także surowcem do produkcji amoniaku. Przełożyło się to na wahania cen i zmiany wzorców popytu na całym świecie. Po okresie wyjątkowo wysokich cen ceny mocznika spadły z ostatnich szczytów. Konflikt podkreślił, jak ściśle powiązane są łańcuchy dostaw chemikaliów - zakłócenia w jednym regionie szybko przenoszą się na sektory i geografię.

Najbardziej widoczny wpływ dotyczył globalnej logistyki, zwłaszcza wokół Cieśniny Ormuz, kluczowego punktu zwężenia dla przepływów chemikaliów i energii.

Chociaż cieśnina ponownie się otwiera po porozumieniu pokojowym USA-Iran, usunięcie zaległości spowodowanych przesunięciem statków i normalizacja przepływów handlowych zajmie miesiące.

- Kryzys na Bliskim Wschodzie zdecydowanie miał duży wpływ. My, przewoźnicy, mieliśmy statki zablokowane za Cieśniną Ormuz, co miało konsekwencje dla harmonogramów, przesyłek i załóg - stwierdził Patrick Hore, globalny lider pionu chemikaliów w Maersk, jednej z największych na świecie grup żeglugowych i logistycznych.

Zakłócenia zmusiły firmy do szybkiego wdrożenia planów awaryjnych, przypominających strategie logistyczne z czasów pandemii.

- To, czego wszyscy nauczyliśmy się dzięki pandemii, to konieczność bardzo szybkiego działania z alternatywnymi rozwiązaniami i komunikowania ich klientom, aby podróże mogły być dokończone, gdzie tylko to możliwe. Oprócz fizycznych zakłóceń, rosnące koszty paliwa i ograniczona dostępność opcji bunkrowania dodatkowo komplikowały sytuację. Przewoźnicy musieli radzić sobie z kosztem pozyskiwania paliwa od nowych dostawców oraz wyzwaniem dostarczenia go do nowych lokalizacji bunkrowania poza cieśniną. Nawet gdy warunki wykazują wstępne oznaki poprawy, proces odbudowy ma być nierównomierny. Przestawienie jednostek i uniknięcie zatorów w portach podczas normalizacji przepływów może zająć do trzech miesięcy - powiedział Hore, podkreślając jeszcze  opóźnienie między wydarzeniami geopolitycznymi a odbudową logistyki.

Operatorzy magazynów zbiorników chemicznych doświadczyli bardziej złożonego, mieszanego obrazu, odzwierciedlającego zarówno zakłócenia dostaw, jak i osłabienie popytu.

- W naszej części łańcucha wartości rynek jest dość mieszany. Widzimy niższy popyt w niektórych segmentach chemicznych, zwłaszcza w Europie, co bezpośrednio wpływa na wolumeny magazynowe. Jednocześnie zmienność gwałtownie wzrosła, ponieważ klienci zmieniają swoje zachowania. Widzimy większą zmienność i krótsze kontrakty. Klienci są mniej skłonni do długoterminowych zobowiązań i domagają się większej elastyczności operacyjnej. Efektem jest rosnąca złożoność operacyjna połączona z rosnącą presją kosztową. Ogólnie rynek jest bardziej niepewny, zmienny i wymagający operacyjnie, nawet jeśli wolumeny nie załamują się całkowicie - ocenił Paul Voogt, dyrektor operacyjny Standic, firmy zajmującej się magazynowaniem płynów luzem, skoncentrowanej na obszarze Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia (ARA).

W jego ocenie, początkowa faza konfliktu wywołała ostre zakłócenia, szczególnie tam, gdzie przesyłki utknęły w transporcie.

- Mieliśmy klientów zablokowanych w Cieśninie Ormuz ze znacznymi ilościami chemikaliów. Dostępność stała się ograniczona, i choć nie było paniki, to było blisko. Pojawiły się też nieoczekiwane zmiany w handlu, w tym rosnący eksport Chin do Azji i Europy, co podkreśla zdolność adaptacji globalnych łańcuchów dostaw. Chiny zwiększyły eksport chemikaliów, aby wypełnić lukę powstałą w wyniku spadku produkcji spowodowanego wojną na Bliskim Wschodzie. Od początku konfliktu wolumeny wysyłane do reszty Azji gwałtownie wzrosły - dodał Voogt.

Między marcem a majem eksport chemikaliów z Chin do reszty Azji Północno-Wschodniej wzrósł rok do roku o ponad 90%, według danych opublikowanych w bazie ICIS Supply & Demand Database. Znacząco wzrósł też eksport do Ameryk i Afryki.

W 2026 r. Chiny mają dodać 77 mln ton nowych mocy produkcyjnych chemikaliów, a przy słabo radzącej sobie własnej gospodarce producenci wykorzystują okazję do zdobycia udziału w rynku w innych regionach.

W dystrybucji chemikaliów specjalistycznych wpływ wojny był mniej dramatyczny, ale wciąż odczuwalny, kształtowany przez słabsze otoczenie popytowe w Europie.

- Jesteśmy bardziej w obszarze chemikaliów specjalistycznych, więc ogromne wahania cen mogą nie być tak ekstremalne, ale wpływ nadal istnieje. Obserwowano wzrosty cen i napięcia podażowe, ale reakcja wyraźnie różniła się od poprzednich kryzysów, takich jak COVID-19. Tym razem rynki były znacznie bardziej racjonalne. Nie było aż tak wielkiego kupowania w panice. Słaby popyt bazowy działał jako bufor przed poważniejszymi szokami podażowymi. Konsumenci byli bardzo zaniepokojeni niskim popytem w Europie, więc potrzeba zwiększonego bezpieczeństwa zapasów nie występowała. Kontrastuje to z zachowaniami z czasów pandemii, gdy paniczne zakupy potęgowały zmienność w łańcuchach dostaw. Ogólny efekt konfliktu związanego z Iranem był filtrowany przez już i tak słabe tło popytowe, zwłaszcza w Europie. W sektorach takich jak budownictwo sytuacja jest naprawdę zła, podczas gdy nauki o życiu pozostają silne, a elektronika się poprawia, ale jeszcze nie wróciła do poprzednich poziomów Ten nierównomierny obraz popytu złagodził wpływ zakłóceń podażowych, zapobiegając skokom cen obserwowanym w poprzednich kryzysach - skomentował Peter Wilkes, członek zarządu Biesterfeld.

Przy zakłóconym eksporcie z Bliskiego Wschodu producenci z Chin i USA szybko wypełnili lukę, intensyfikując konkurencję i zmieniając wzorce handlowe. Doszło do prawdziwej walki między Chinami a USA o wskoczenie w tę próżnię. Eksport z obu regionów mocno wzrósł. Dla operatorów magazynowych ta zmiana była jaskrawa. Zaobserwowali oni znaczny wzrost produktów napływających z Chin do Europy. Był to całkowicie inny przepływ niż ten, do którego byli przyzwyczajeni. Jednocześnie słabsza produkcja europejska pogłębiła nierównowagę. Aktualnie widać presję na europejskich producentów, prowadzącą do niższego wykorzystania mocy lub nawet zamknięć.

Powtarzającym się motywem dyskusji była potrzeba budowania bardziej odpornych łańcuchów dostaw, ponieważ powtarzające się zakłócenia - pandemia, napięcia geopolityczne i wąskie gardła logistyczne - ujawniają systemowe słabości.

Kryzys w Cieśninie Ormuz zaostrzył też świadomość innych punktów zwężenia w globalnym handlu, które mogą być podatne na zakłócenia. Ogólnie liderzy branży zgadzają się, że wojna na Bliskim Wschodzie nie jest tylko kolejnym tymczasowym szokiem, lecz katalizatorem głębszych zmian strukturalnych.


BiesterfeldYaraICISprzemysł chemicznydystrybucjaEuropejskie Stowarzyszenie Dystrybutorów Chemikaliów

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności



WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)



WięcejSonda

Czy w Twojej firmie brakuje specjalistów z branży chemicznej (inżynierowie procesowi, chemicy, automatycy)?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie